Studio Rebellion postanowiło wprowadzić do swojego nadchodzącego tytułu, Atomfall, nieco eksperymentalnych rozwiązań, które mogą mieć ogromny wpływ na przebieg rozgrywki. Jak ujawnił główny projektant gry, Ben Fisher, gracze mogą spodziewać się ukrytych wydarzeń, które w sposób dynamiczny zmieniają stan świata, np. znacznie wpływając na liczbę wrogów na mapie. „Może to zadziałać… może nie… Nie mogę się doczekać, by się przekonać” – przyznał Fisher w rozmowie z portalem VideoGamer. Deweloper ewidentnie chwali sobie swobodę twórczą:
Wzięliśmy filary kreatywne, do których dążyliśmy i po prostu poszliśmy na całość, więc jest tam kilka eksperymentalnych rzeczy, których nie spróbowalibyśmy gdzie indziej, bo nie można zagwarantować ich rezultatu. (…) Są wydarzenia, które gracz może wywołać lub całkowicie przegapić, a które mogą mieć ogromny wpływ na populację wrogów w świecie gry i podobne rzeczy...
Taki system przypomina plany, jakie miał
Techland przy tworzeniu
Dying Light 2, gdzie decyzje gracza miały wpływać m.in na dominację poszczególnych frakcji w świecie gry (ale także zombie), przekładając się na ich rozmieszczenie na mapie. Ostatecznie jednak mechanika ta została ograniczona w końcowej wersji produkcji.
Atomfall może być kolejną, tym razem udaną, próbą wprowadzenia tego typu dynamicznych zmian w otwartym świecie.
Fisher podkreślał również w rozmowie, że
Rebellion postawiło na wymagające doświadczenie, w którym eksploracja ma kluczowe znaczenie. System zadań nie będzie jednoznacznie wskazywał kolejnych celów, a gracze mają wczuć się w rolę detektywa. Fakt, że niezależne studio
„mogło pójść na całość”, a gra powstaje w atmosferze twórczej swobody, powinno chyba napawać optymizmem.
Źródło:
Michał Harat - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-02-24 07:28:31
|
|
|